Wszystko dla Boga i Polonii...

+ śp. ks. Franciszek Okroy



Niewiele lat, bo zaledwie trzy spędził w Towarzystwie Chrystusowym w Polsce. Po nowicjacie i studiach filozoficznych odbytych w rodzinnym kraju, resztę życia spędził na obczyźnie, chlubnie realizując swoje kapłańskie i zakonne posłannictwo. Pan Życia i Śmierci powołał go do siebie z dalekiej amerykańskiej ziemi.

Ks. Franciszek Okroy urodził się 25 października 1914 r. w Kartuzach woj. pomorskie. Syn Franciszka i Leokadii z domu Stencel. Ochrzczony został w rodzinnej parafii w Kartuzach, tam też w 1924 r. przyjął sakrament bierzmowania. Po ukończeniu miejscowej szkoły podstawowej, dalszą naukę kontynuował w Gimnazjum Męskim typu klasycznego w Wejherowie, które ukończył w1934 r. maturą, egzaminem dojrzałości. Po maturze przez rok studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Następnie w ramach służby wojskowej zapisał się na jednoroczną Szkołę Podchorążych w Zambrowie. Po jej ukończeniu, 20 września 1936 r. wstąpił do Towarzystwa Chrystusowego w Potulicach, gdzie po krótkim aspirandacie, 29 września tegoż roku rozpoczął kanoniczny nowicjat. Po rocznym nowicjacie, 29 września 1937 r. złożył swoją pierwszą profesję zakonną. Następnie odbył dwuletnie studia filozoficzne w Arcybiskupim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie, zakończone egzaminem tzw. philosophicum. Wybuch drugiej wojny światowej uniemożliwił rozpoczęcie studiów teologicznych. Przełożony zakonny ks. Ignacy Posadzy umożliwił przygotowanym do służby wojskowej klerykom i braciom wstąpienie do wojska dla obrony ojczyzny. Młody kleryk Franciszek wstąpił więc ochotniczo do wojska i został przydzielony do Marynarki Wojennej i brał udział w obronie Gdyni. Tam dostał się do niewoli niemieckiej i przetrzymywany był w oflagu w Prenzlau, a następnie 12 czerwca 1940 r. został zesłany do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie otrzymał numer obozowy 13262. Przeżył koszmar piekła obozowego pomagając w organizowaniu wspólnych modlitw, śpiewów i podnosząc współwięźniów na duchu. Dotrwał do wyzwolenia obozu przez Trzecią Armię Amerykańską 29 kwietnia 1945 r.

Po wyzwoleniu obozu nie powrócił do kraju, ale wyjechał wzorem innych kleryków do Rzymu, gdzie kontynuował studia teologiczne na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Tam też został w 1946 r. poprzez obrzęd tonsury wprowadzony do stanu duchownego. W czasie studiów przyjmował kolejno tzw. niższe święcenia: ostiariat, lektorat, egzorcystat i akolitat. W Rzymie też, 19 lipca 1946 r. na ręce delegata przełożonego generalnego ks. Walerego Przekopa TChr, złożył zakonną profesję dozgonną. Studia teologiczne na Gregorianum ukończył tytułem doktora teologii. Wyższe święcenia kapłańskie subdiakonatu i diakonatu przyjął w 1948 r. z rąk kard. Luigi Traglia. Z jego rąk również 18 lipca 1948 r. przyjął w Rzymie święcenia kapłańskie. Po święceniach kapłańskich rozpoczął posługę kapłańską w Rzymie u boku protektora emigracji polskiej arcybiskupa Józefa Gawliny. W 1952 r. został osobistym sekretarzem arcybiskupa Gawliny. W 1963 r. został mianowany wikariuszem generalnym Towarzystwa Chrystusowego dla zagranicy. Po 1957 r. kiedy otworzyły się możliwości wyjazdów chrystusowców do zagranicznej pracy duszpasterskiej, drogi wyjazdowe współbraci prowadziły przez Rzym. Ks. Franciszek podejmował wtedy z braterska gościnnością wyjeżdżających współbraci. Wspomagał ich również finansowo, bo przecież z kraju nie mogli wywieźć żadnych środków dewizowych. Organizował dla nich również audiencje u papieża, w czasie których otrzymywali błogosławieństwo papieskie na swoją duszpasterską pracę polonijną. Na IV Kapitule Generalnej w 1968 r. ks. Franciszek został kolejny raz wybrany na stanowisko wikariusza generalnego dla zagranicy. Urząd ten pełnił aż do V Kapituły Generalnej, która odbyła się w 1970 r., na tej kapitule zlikwidowano stanowisko wikariusza generalnego dla zagranicy, powierzając te obowiązki wikariuszowi generalnemu rezydującemu w kraju. Ks. Franciszek Okroy otrzymał wtedy 27 kwietnia 1970 r. nominację na przełożonego wice-prowincji amerykańskiej i wyjechał do USA, rozpoczynając ostatni etap swojej pracy już na ziemi amerykańskiej.

Po przybyciu na ziemię amerykańską, jako przełożony wice-prowincji obejmującej USA i Kanadę, przez trzy lata organizował duszpasterstwo polonijne chrystusowców. Po zakończeniu służby przełożonego, jako asystent, podjął pracę duszpasterską w parafii Matki Boskiej Różańcowej w Baltimore, którą pełnił do 1979 r. Następnie przez rok był proboszczem w parafii św. Stanisława Kostki w Wyandotte, później przez rok wikariuszem w parafii św. Władysława w Hamtramck i jeszcze przez rok wikariuszem w parafii św. Alberta w Hyde Park, Massachussets. W 1982 r. powrócił do parafii M.B. Różańcowej w Baltimore i pracował tam do końca, aż do swojej śmierci. W Baltimore dał się poznać jako kapłan całkowicie oddany posłudze duszpasterskiej realizując testament duchowy Założyciela kard. A. Hlonda "Na wychodźstwie polskie dusze giną". W parafii przyczynił się między innymi do powstania chóru parafialnego. Oddany był również posłudze społecznej, będąc kapelanem wielu organizacji polonijnych. Biegły lata kapłaństwa, a ks. Franciszek nie ustawał w swojej posłudze duszpasterskiej.

W sobotę 11 września 2006 r. wikariusz parafialny ks. Rafał Dyguła TChr pocztą e-mailową przysłał do Poznania wiadomość o nagłym pogorszeniu się zdrowia ks. Franciszka, który został przewieziony do miejscowego szpitala. Mimo intensywnej pomocy lekarskiej, 15 września 2006 r. ks. Franciszek Okroy zmarł. Odszedł do Pana po wieczną nagrodę w 92 roku życia, 69 roku życia zakonnego i 59 roku kapłaństwa.

Uroczystości żałobne rozpoczęły się w czwartek 21 września nieszporami żałobnymi, a następnego dnia, 22 września o godz. 10.00 została odprawiona Msza święta pogrzebowa, której przewodniczył prowincjał ks. Andrzej Maślejak, on też wygłosił również homilię pogrzebową. Modlitwy nad trumną z ciałem ks. Franciszka prowadził bp Denis Madden, biskup pomocniczy archidiecezji Baltimore. Udział w pożegnaniu i Mszy świętej wzięli liczni współbracia, księża diecezjalni, siostry zakonne oraz wielu wiernych wśród których ks. Franciszek tyle lat pracował. Ks. Franciszek Okroy spoczął na cmentarzu "Holy Rosary Cementery" w Baltimore, gdzie oczekuje zmartwychwstania.

Ks. Bernard Kołodziej TChr